Taniec

poniedziałek, 28 września 2009

Z zajęć tanecznych wracam jak na skrzydłach. Jestem pełna energii i radości, czuję sie zmysłowa i zgrabna...

...a już niedługo - niespodzianka. Zapragnęłam nauczyć się akompaniować sobie na zillsach - podoba mi się to i już. Na urodziny chciałabym dostać zillsy, na przykład takie z Szeherezady:

A wtedy drzyjdzie sąsiedzi i klękajcie narody! nadejdzie Killer Ziller ;-)

22:08, maroccanmint , Taniec
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 września 2009

To jest cudowne - w wyniku umowy z  moim Dyrektorem poniedziałkowe popołudnia będę miała wolne , więc mogłam wrócić do tańca... Dziś zatem miałam okazję przekonać się, ile też moje ciało pamięta.

Uszyłam sobie również haremki z czarnego szyfonu, kupionego dawno, dawno temu na Allegro - przysięgam na warkocz Bogini, ze nie będę się więcej brała za szyfon, póki nie zmienię maszyny do szycia. Zresztą - z tym szyfonem zrobiłam wielki błąd nie fastrygując go przed krojeniem, zatem najoczywiściej skroiłam go krzywo, bo się ruszał i przesuwał jak żywy. W konsekwencji mam haremki ciut za krótkie... i nierówne. Na dzisiejsze zajęcia i domowe ćwiczenia nie były złe. Ale czas uszyć lepsze.

Muszę teraz znaleźć na allegro ładną haftowaną bawełenkę - zdaje się, że Herbatka kilka razy trafiła śliczne tkaniny... może i mnie się powiedzie.

 

 

21:33, maroccanmint , Taniec
Link Komentarze (3) »
niedziela, 19 kwietnia 2009

Dziś odważyłam się i namalowałam sobie mehendi na dłoni. Lewej dłoni konkretnie, z przyczyny oczywistej. Efekt ocenicie za chwilę; ale z góry uprzedzam, że jest dość zimno i mam lekko siną skórę :-)

Rysunek nieskomplikowany, niezbyt obfilty. Henna pachniała ślicznie, muzyka Loreeny Mckennitt towarzyszyła mi słodko...

 

I efekt:

Widać, że zimno, prawda? ;-)

 

13:27, maroccanmint , Taniec
Link Komentarze (1) »

Wróciłam po przerwie na zajęcia. I co -pochodziłam w marcu, a już w kwietniu praca mi nie pozwoliła. Sądzę, że jeśli nie przeniosę się do innej grupy, to juz raczej będę musiała się pożegnać. A to byłoby okropne...

Z żalu leczyłam się turbanami. Podpatrzyłam u Herbatki link do tutorialu i wraz z siostrą robiłyśmy sobie zawoje i stwierdzałyśmy ze zdumieniem, że bardzo ładnie wygląda twarz obramowana tkaniną, a węzeł szala podkreśla kształt głowy i karku. Turban stanie się pewnie najlepszym przyjacielem moich lanianych sukienek letnich ;-)

Zdjęcia nienajlepsze - albo robiłam je sobie sama, albo robiła je Zuza, trzęsąc się ze śmiechu. No i to mistrzostwo drugiego planu, dzięki któremu poznacie, jak wygląda biurko nastolatki...

To MY - Ona z przodu, a ja skromnie za nią, poprawiam szal. Muszę przyznać, że przewiduję zmasowane naloty na pobliskie sh w poszukiwaniu indyjskich dupatt i rozmaitych innych szali.

No i  dalsze części zabawy:

Szal jedwabny, barwiony techniką shibori, bardzo ładny, ale zbyt blady dla mnie.

 Różowo - kremowa dupatta - świetna do zwijania, ale potrzebuje czegoś pod spód - jest bardzo przejrzysta.

Mój ulubiony szal - wielki, czerwono - tęczowy, mięciutki bo bawełniany. Nasz przyjaciel przywiózł go dla mnie z Afryki. Jego Żona dostała podobny, w ciemniejszej tonacji i podobnie jak ja pewnie "zanosi" go na śmierć :-)

W tle - odbicie poremontowego bałaganu w lustrze. Proszę, udawajcie uprzejmie, że tego nie widzicie...

 

 

13:09, maroccanmint , Taniec
Link Komentarze (1) »
sobota, 24 stycznia 2009

Dwa miesiące bez tańca. Moja szkoła zmieniła miejsce zajęć, więc będę teraz chodziła na nieco wcześniejszą godzinę. Ale jakos dam radę.

Ponadto - zapisałam się na tribalowe warsztaty w lutym, u Maisy. Z przyjemnością poszaleję w grupie, do tej pory muszę ukończyć mój pas - brak mu muszelek i trójkąta z szydełkowej siatki wykończonej frędzlami - takimi jakby, hm, chwościkami (żeby nie mówić publicznie o kutasach, bo to skądinąd politycznie brzmi) :-) W sumie pracy na kilka godzin, więc dam radę.

Gorzej z headpiece:zaplotłam kilka warkoczyków z mojego kanekalonu, wstępnie doszyłam do tkaniny, która w późniejszym czasie będzie przyklejona do mocnej opaski do włosów. Robota mozolna...a to dopiero początek: potem dekoracje podobne do tych na pasie, listwa z monetkami, dwa dlugie zawieszenia na skroniach, może dwa jedwabne kwiaty? Do nich, jako ewidentnie kojarzących mi się z flamenco mam największe zastrzeżenia...Ale spróbuję. Szkoda tylko, że monetki mam tylko zwykłe, blaszane, z dziurką. Prawdziwe, tribalowe byłyby lepsze. 

19:28, maroccanmint , Taniec
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 grudnia 2008

Niestety, zakupiona w helfy.pl henna nie jest najlepszej jakości. Nie nabiera na skórze dobrego koloru, szybko zasycha i równie szybko blaknie.

Ale pobawić się można.

17:51, maroccanmint , Taniec
Link Komentarze (1) »
czwartek, 11 grudnia 2008

Mój kostium zaczyna wyłaniać się z projektu. Ponieważ nie mam ani figury, ani rysów twarzy odpowiednich do tribal fusion, jakoś tak skłoniłam ku ATS.

W ogóle - marzę o własnym plemieniu... o tańcu w grupie, o bliskości pomiędzy tańczącymi kobietami, które perfekcyjnie dopasowują się do siebie...

Mój pas, na podstawie z ciemnego aksamitu będzie zdobny w kolorowe koła, muszle, koraliki i koralikowe frędzle. Ponieważ będzie sznurowany, nie martwię się faktem, że wyszedł dwa centymetry za krótki - musiałam pruć boczne szwy i aksamit mi się rozlazł, co oznaczało konieczność przesunięcia szwów i skrócenie całości.

Poniżej fotorelacja:

1. Tu przymiarka - bardzo wstępna.

2. Naszywanie koralików - co jeden okrąg, to pas cięższy...

3. No i rzut oka na przymiarkę z gadżetami - muszle jeszcz luzem, ale ogólnie jest jakiś pogląd.

4. No i datal...

 

 

18:07, maroccanmint , Taniec
Link Komentarze (2) »
sobota, 08 listopada 2008

Usiłuję wykonać camela.

Uparcie. Co prawda po ostatnich zajęciach usiłowałam dobrze obserwować Instruktorkę, ale to jakoś mi nie idzie. 

Idzie mi za to znakomicie wymyslanie kostiumów do tribal fusion i klasycznego tańca orientalnego. Jakbym miała trochę czasu, to bym spróbowała. Zresztą - spróbuję tak czy inaczej. Na kostium tribalowy mam już nawet kompletny projekt w głowie - ciężki, w czerni i ciemnym fiolecie, z nakryciem głowy ozdobionym warkoczykami, z panelami przy pasie...

A co do tańca - dobrze ćwiczy się przy muzyce Loreeny McKennit. Zaskakujące rytmy, które odkryłam dopiero od kiedy ćwiczę taniec - a przecie z Loreeną znam się nie od dziś...

20:02, maroccanmint , Taniec
Link Dodaj komentarz »
sobota, 11 października 2008

Henna wzmacnia moje włosy od dawna. Lubię miedziany kolor, który im nadaje, więc używam bardzo często.

Ae ponieważ zafascynowało mnie barwienie henną dłoni i stóp - postanowiłam spróbować. Z braku odpowiedniego preparatu użylam henny do brwi, ale niestety - zmyłasię przy pierwszym prysznicu.

Pędzelek do decoupage też nie najszczęśliwszy do nanoszenia. Więc zamówilam specjalną czerwoną hennę w odpowiednim sklepie.

A TU PIERWSZA PRÓBA (pod stopą wspaniały szal, który wydaje mi się tak piękny, że nie śmiem go nosić...:

22:09, maroccanmint , Taniec
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 09 października 2008

Na półtoragodzinne zajęcia chodzę raz w tygodniu. Pamiętam, że kiedy rok temu usiłowałam zacząć naukę w El Duende, dojazdy do Sopotu zniechęcały mnie bardzo.

Teraz, kiedy mam inne stanowisko i godziny pracy jeszcze bardziej absorbujące, wybrałam szkołę blisko domu. Chodzę do Belly Therapy i sobie ją chwalę.

A moje ciało? Ósemki biodrami wydają mi się jakby znajome, tak jakbym musiała tylko sobie przypomnieć, jak je robić. Ale reszta? Kręgosłup mam sztywny jak kij, moje kamele zawsze mają osiem nóg, a izolacja szyi wydaje się nieodgadnioną zagadką. Ale obiecaąłm sobie - za dwa lata od teraz będę rozumiała zasady tego tańca. Bo ideę rozumiem i czuję bardzo głęboko. I jeszcze codzienne ćwiczenia sobie obiecałam. I nowy pas do tańca, bo ten, który sobie wydziergałam jest zbyt cichy na zajęcia. Monetki dźwięczą ślicznie, ale wśród innych Pań zupełnie ich nie słyszę :-)

 

...a za sto lat będę zawodową tancerką :-), której laski do tanca zastępują kule :-) 

***

Na wczorajszych zajęciach trenowałyśmy kamele w kole i Instruktorka powiedziała dziwną rzecz: że nie wszyscy życzą sobie takiego zbliżenia i patrzenia sobie w oczy.Zdziwiłam się: przecież ten taniec jest podkreśleniem wspólnoty kobiecej, powinien łączyć i zbliżać niezależnie od wieku i stanowiska.

 Ciekawe, jakby to było, gdybym coś zrobiła - małe broszki z monetkami, wspólne mehendi albo po prostu upiekła ciasto?

18:51, maroccanmint , Taniec
Link Komentarze (1) »