sobota, 30 maja 2009

Czyli - zakładając, ze na początek zamówię lalkę ze standardowym makijażem i jedną perukę - mam dokładnie 1/10 wymaganej kwoty. Idzie się wściec.

Ale mniejsza o to - na razie jeszcze jakoś powściągam niecierpliwość :-)

A skoro Neko ma mi pożyczyć Ninia, to w ogóle jakoś dam sobie radę :-)

 

 

13:46, maroccanmint , Takie tam...
Link Dodaj komentarz »
piątek, 29 maja 2009

Ponieważ Brahdelt dostała już przesyłkę dla Rori, mogę się bezwstydnie pochwalić. Oto patchwork dla wyłącznego użytku lalki, wymyślony pod wpływem sesji zdjęciowej przedstawiającej Rori czytającą książkę. Tak mi jakoś wpadło do głowy, ze Herbatka ma ładne skrawki orientalnego materiału, którymi zdecydowała się ze mną podzielić, i że pled wymaga jakiegoś niebanalnego wzoru. Wybrałam "wachlarz babci" i to była trafna decyzja. No i pierwszy raz szyłam po łukach, co nie było łatwe...

Tu zaraz po zakończeniu pikowania ręcznego - przepraszam, ze taki wymięty ;-)

Mam nadzieję, ze Rori jesienią mile będzie mnie wspominać, zatulona w pled :-)

***

A co do reszty tytułu - ostatnio, po intensywnym namyśle, wybrałam już lalke, którą będę chciała kupić. Jest to dollzone Orlando, śliczna i subtelna, idealni wpisującą się wybraną przeze mnie stylistykę. Rzecz jasna, tu zamieszczam zdjęcia firmowa, ale ostatecznie przekonało mnie zdjęcie umieszczone na forum BJDream przez posiadaczkę takowej lalki. Mam jej zgodę, więc umieszczam foteczkę - oto Iris należąca do Eloe z forum BJDream:

A to zdjęcia firmowe:

 

A to elementy, które będę musiała zakupić osobno, żeby nadać jej ostateczny kształt i charakter -

Na przykład oczy o odcieniu morskim:

Peruki:

O, nawet na zdjęciu jest Orlando :-)

W każdym razie, Arianrhod z całą pewnością pójdzie w stronę fantasy.

A kolejna lalka - Hitomi - będzie rodowitą japonką. W kimonach, za parawanem, przy herbacie.

 

No i na koniec nowina - Neko z forum BJDream obiecał mi pożyczyć jednego ze swoich lalków - do szycia. Wprawdzie na początek będzie to MSD, ale nie szkodzi - oswojenie się z wymiarami, objętościami lalki będzie bezcenne. Bo ja cały czas mam w umyśle i w dłoniach  pamięć lalek Barbie i im podobnych. Zupełnie różnych.

 

 

środa, 27 maja 2009

W dodatku z różową kokardką i koronką - sama  nigdy bym takich nie nosiła :-)

Wymiary gatek:

pas 18 cm

biodra 30 cm

obwód nogawki 20 cm

długość gatek - 10 cm od pasa.

Skorzystałam z wykroju umieszczonego na undead threads. Musiałam jednocześnie mocno go dopasować do moich wyobrazeń o wymiarach lalki.

Gacie są słodkie, mają zapięcie na mały zatrzask i generalnie nie wiem, do czego mogłyby mi posłużyć :-)

:-)

Niewątpliwie należy się im prasowanie po szyciu, ale mam lenia.

Zrobione z miekkiej bawełny, wstążek i koronki.

 

niedziela, 24 maja 2009

zielona torba

Wymiary zielonej: długośc z paskiem 17 cm, szerokość 15 cm, pasek do brzegu torebki- 7,5 cm.

brązowa

Wymiary brązowej - szerokość 15 cm, długość całkowita 26 cm, długośc paska 12 cm.

czerwona

Czerwona - raczej wizytowa, w malinowym odcieniu. 9 x 9 cm, kółka 4 cm, ale niedobre, bo metalowe i ciężkie. Dawno temu miałam identyczną różową, wydzierganą w przypływie natchnienia.

To, co widzicie, to oczywiście torebki dla lalek dollfie. Ale czy w dobrej skali? 

 

czwartek, 21 maja 2009

Osoba, która jako pierwsza poda mi, skąd - z jakiego filmu - pochodzi to zdjęcie, dostanie ode mnie maleńki prezent.

I nie mówcie mi, ze mam łatwiej, bo pracuję w kinie ;-)

Zagadka

Czas start :-)

19:29, maroccanmint , Takie tam...
Link Komentarze (2) »

http://w401.wrzuta.pl/audio/4mzCRGcO1ws/grzegorz_gerwazy_gorczycki_-_omni_die_dic_mariae

 A gdyby ktoś chciał sobie zaśpiewać...

Omni die dic Mariae
Mea laudes anima:
Eius festa, eius gesta
Cole devotissima.

Contemplare et mirare
Eius celsitudinem:
Dic felicem genitricem,
Dic beatam Virginem.

Ipsam cole, ut de mole
Criminum te liberet,
Hanc appella, ne procella
Vitiorum superet.

Haec persona nobis dona
Contulit coelestia;
Haec regina nos divina
Illustravit gratia. 

ALBO W INNYM KLIMACIE:

http://karola1178.wrzuta.pl/audio/65tUMIqGuEj/shigeru_umebayashi_-_lovers

http://loovestory.wrzuta.pl/audio/29QgpJR150l/the_house_of_flying_daggers_-_lovers

Czasem słucham tego w nocy w pracy, gdy już jestem sama...

18:58, maroccanmint , Takie tam...
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 maja 2009

I uszyłam patchwork na łóżko dla MSD, czyli lalkę 45 - centymetrową. Teraz jest w fazie ręcznego pikowania, co widać na fotkach poniżej - nie ma jeszcze lamówki, ale i na to przyjdzie czas.

A ponadto - poprosiłam Mariusza o pomoc przy skonstruowaniu łóżka w rustykalnym stylu, pasującego do tego patchworka. Może i zabieram się od końca, ale czemu nie? :-)
Jeśi łózko wyjdzie tak udane jak myślę - wybielone, zdekupażowane i ogólnie bardzo retro w wyrazie (rany, jak to brzmi...), pomyślę również o parawanie. Sama nie wiem, czy takie roboty nie pociągają mnie bardziej, niż samo posiadanie lalki.

W kazdym razie - oto patchworkowa kapa na nieistniejące łóżko. Wymiary bez lamówki: 44 x 44 cm, po dodaniu szerkiej lamówki ciut się zwiększą.

błękitny  

ujęcie 2

Jak widać - prezentowany kiedyś w fazie szycia bloczek ślicznie się sprawdza. Szkoda, że na takim zdjęciu pikowań nie widać - z drugiej strony - tu akurat pikuję tylko po szwach "muszek" - więc poza ogólną plastycznością wzoru niewiele będzie do oglądania. No, i ta gustowna, wściekle żółta fastryga...

A na deser - zdjęcei z mojego okna, wczoraj:

tęcza

Dziękuję za uwagę :-)

P.S. Posłałam Brahdelt mały drobiazg - do osobistego użytku Rori. Ciekawa jestem, czy się spodoba? I czy spodoba się Herbatce, która też przyłożyła do tego paluszek?

poniedziałek, 18 maja 2009

"...niejeden zapominał o całym świecie z nadmiernej miłości do lalek i trwonił na nie cały swój majątek, byli nawet tacy, którzy naprawdę tracili zmysły." (Tanizaki Jun'ichiro "Niektórzy wolą pokrzywy")

To dla mnie, bo lalki mnie opętały; zaglądam na villemoart.com, oglądam, liczę, porównuję...

Co poza tym? Po weekendzie w pracy, kiedy miażdżyły nas "Anioły i demony", mam dziś dzień wolny i mogłam tylko zrobić to, co zaleca Kafu w swoim wierszu:

Śmiejąc się, na dziesięć dalszych dni ustalam zadania:
Wymiatam liście, wietrzę książki i wietrzę zimowe kimona.

Ja akurat ustawiałam książki zamiast je wietrzyć - zostało jeszcze kilka kartonów pełnych książek, z którymi nie wiem, co począć - brak nam powierzchni w tych naszych trzydziestu metrach przestrzeni życiowej. I gdzie ja upchnę dwadzieścia trzy tomy historii powszechnej Mariusza? Gdzie Lem, gdzie Austen, gdzie wspaniałe książki o patchworku i sztuce quilt, przywiezione mi przez Tatę, wyszukane przez niego w Armii Zbawienia za kilka funtów?

Gdzie w tym wszystkim ma byc miejsce dla Arianrhod? chyba w pudle na szafie?

A tymczasem lalkowy szaliczek - jeszcze przed blokowaniem:

lalkowy szalik

Odkryłam też, że nie da się szyć na lalkę bez lalki...

 

 

 

wtorek, 12 maja 2009

Przyszły do mnie paczki!!! Czekałam na tkaninę kupioną na allegro, na włóczkę również zdobytą w aukcji, a także na drugą część tajnego projektu...i dziś nadeszły.

Najpierw był szał odpakowywania: kotu rzuciłam na podłogę kawał papieru, żeby nie przeszkadzał, więc mogłam w spokoju rozdzierać kartony i taśmy.

 paczki

Potem oberzałam włóczkę, która bardzo mi się spodoba - nie wiem, jak Wy widzicie ten kolor, ale jest on ciemnozłoty, z leciutkim miedzianym połyskiem, jak bardzo ciemny miód. Przyjdzie mi teraz poprosić Mariusza o zbudowanie tego sprytnego urządzenia do zwijania włóczki:) Wełenkę kupiłam na aukcji od Agadag i mogę ją polecić każdej włóczkomaniaczce śledzącej aukcje. A tu dwa zwoje (reszty na razie nie wyciągałam, nie ma co kusić kota)

wełna od Agadag

No i skrzynka wreszcie: kiedy wymieniałam się z Lejdik poglądami na to, co która z nas by chciała, napisałam, ze potrzebuję pudła na moje robótkowe przybory: druty, szydełka, nóż do patchworków i nożyczki, naparstki i inne historie. Lejdik dobrze zrozumiała moje potrzeby, zrobiła skrzynkę w pełni pasującą do mojego hobby! Od dziś będę ją dumnie stawiać na poczesnym miejscu obok Jane podczas szycia czy dziergania, będę po kilka razy układać w niej rzeczy, będę odganiac kota, którysię do niej właśnie dobiera...przepraszam na chwilę... a sio!

No, dość gadania: oto skrzynka. Najpierw emocjonujący moment wyciągania jej z kartonu.

skrzynka - pierwsze chwile

No i cała okazałość:

widzicie, co robi ta miła panienka na wieku? Ona SZYJE PATCHWORK!!!

A w środku jeszcze jedna niespodzianka - biscornu, czyli igielniczek. Czyli - niezbędny przedmiot szyjącej...

igielnik - niespodziewajnik

Na więcej zdjęć na razie nie wystarczyło energii w aparacie - będą później, wraz z relacją z szycia. Skrzynka ma jeszcze malaturę na bokach i brzeżkach pokrywy, której teraz już nie dałam rady sfotografować, a warto.

A tymczasem - dziękuję, dziękuję, dziękuję!!!

I tak sobie myślę, czy te poduszki to były na pewno dość ładne? Czy wygodne?  Bo skrzynka jest - marzenie!

10:03, maroccanmint
Link Komentarze (1) »
czwartek, 07 maja 2009

Zaczęło się od blogu Sztuka oswojona...

Najpierw obejrzałam lalki Barbie, potem Tonnerki... Zachwyciła mnie miniaturyzacja butów, bielizny, ubranek... W końcu jako panienka kilkuletnia szyłam mnóstwo sukien, płaszczy, różnych części lalczynej garderoby. jako dorosła osoba obszywałam lalkę bratanicy Mariusza - na któreś święta dostała całe pudło miniaturowych ubranek, nad którymi napracowałam się bardzo. Szczególnie nad krynolin, ukrochmaloną na sztywno i z wszytymi fiszbinami "z metra", które gięły się nieposłusznie we wsze strony...

A teraz - za sprawą Brahdelt, do której zaglądam od dawna, zakochałam się w dollfie. W japońskich lalkach, które mogą być tym, czym ty być nie możesz lub się lękasz. Chcę dollfie. Mam dla niej  imię, mam dla niej pomysł na istnienie.I całe dziecinstwo marzyłam o porcelanowej lalce, której nigdy nie miałam. Dollfie będzie jakby realizacją tamtych marzeń.

Wiem, jak ma wyglądać. Tylko koszt trochę mnie na razie przerasta. Dobrze chociaż, że Mariusz nie protestuje - ale On, nawet jeśli lalki go nie zachwycają, pochwala hobby jako takie. Co bardzo mnie cieszy.

Dla niewtajemniczonych - kilka zdjęć. Podkradłam je ze strony producenta (www.volks.co.jp). A jak ktoś zechce, powiem, u kogo w Polsce można zdobyć dollfie :-)

W każdym razie - trochę potrwa, zanim Arianrhod zagości w moim domu - kupię ją pewnie dopiero pod koniec roku, ale już z grubsza wybrałam elementy składowe, mam określoną wizję wyglądu lalki i teraz nic, tylko odkładać do skapety i pocieszać się obrazkami...

Może ktoś udzierga mi odpowiednią skarpetę? :-)

 
1 , 2