piątek, 30 stycznia 2009

Mitenki.

Czerwone, ryżowe dla mnie:

 Fiołkowe w szachownicę dla Koleżanki:

A w planach białe z czerwonym serduszkiem. Na Walentynki, dla bliżej nieokreślonej ilości osób :-)

14:19, maroccanmint
Link Komentarze (2) »
środa, 28 stycznia 2009

Ano kończy się różnie.

Na blogach trwa zabawa w podaj dalej, co nie zajrzę na któryś, wszedzie juz zajęte miejsca w komentarzach. To i ja sie pobawię: zasada jest prosta -  

Podaj dalej. Oto zasady tej zabawy:
1. Potrzebny jest Twój własny blog 
2. Pierwsze 3 osoby, które umieszczą pod tym wpisem komentarz, otrzymają ode mnie mały, ręcznie robiony upominek, który wyślę w ciągu 365 dni. 
3. Ty organizujesz taką samą zabawę u siebie i dajesz szansę kolejnym 3 osobom na prezent - od Ciebie. 
4. Każdy Blogowicz może wyłącznie 3 razy uczestniczyć w takiej zabawie.  

Jeśli są trzy chętne osoby, które czasem do mnie zaglądają, chętnie zrobię da nich coś miłego. I już. O ile dobrze zrozumiałam zasady zabawy :-)

Ale to nie koniec. Włócząc się w przestrzeni kreatywności, zaglądając w notatki i nowe wpisy, gapiąc się na zdjęcia odkryłam, że bardzo wiele straciłam nie robiąc zdjęć i nie prowadząc bloga wówczas, gdy jeszcze nie pracowałam tak jak teraz, gdy miałam czas i więcej tworzyłam. Nie mam zdjęć mojej ślicznej torebki, która powędrowała w świat, nie mam zdjęć prób dekupażowania, zupełnie udanych moim zdaniem, nie mam zdjęć licznych małych patchworkowych drobiazgów, rozdawanych z przyjemnością. I nie mam satysfakcji z chwalenia się wśród entuzjastek tworzenia.

Zajrzałam do filcujących, dziergających, tańczących, szyjących i haftujących. Mam milion pomysłów. Mam w planie zakup fimo, czesanki i igieł. Mam w głowie kompletny plan warsztatu, który chciałabym załozyć w piwnicy. Z tą piwnicą to nie żart, daję słowo - to pomieszczenie o powierzchni blisko dziewięciu metrów kwadratowych, z oknem, jest nie do użytku piwnicznego - przebiega przez nie rura ciepłownicza, uniemożliwiając przechowywanie przetworów. Ale i o to postara się mój Miły, jestem pewna, że w jakiś sposób uda mu się wygospodarować kąt przy oknie, w chłodzie. Bo jak inaczej - czyżbym miała nie robić konfitur?

 

13:55, maroccanmint , Takie tam...
Link Komentarze (4) »
sobota, 24 stycznia 2009

Czyli mająca kilka lat broszka. Lubię ją :-)

Kiedyś miałam mnóstwo takich - szalik, broszki, gumkę do włosów dla każdego, kto chciał. Została broszka.

19:33, maroccanmint
Link Dodaj komentarz »

Dwa miesiące bez tańca. Moja szkoła zmieniła miejsce zajęć, więc będę teraz chodziła na nieco wcześniejszą godzinę. Ale jakos dam radę.

Ponadto - zapisałam się na tribalowe warsztaty w lutym, u Maisy. Z przyjemnością poszaleję w grupie, do tej pory muszę ukończyć mój pas - brak mu muszelek i trójkąta z szydełkowej siatki wykończonej frędzlami - takimi jakby, hm, chwościkami (żeby nie mówić publicznie o kutasach, bo to skądinąd politycznie brzmi) :-) W sumie pracy na kilka godzin, więc dam radę.

Gorzej z headpiece:zaplotłam kilka warkoczyków z mojego kanekalonu, wstępnie doszyłam do tkaniny, która w późniejszym czasie będzie przyklejona do mocnej opaski do włosów. Robota mozolna...a to dopiero początek: potem dekoracje podobne do tych na pasie, listwa z monetkami, dwa dlugie zawieszenia na skroniach, może dwa jedwabne kwiaty? Do nich, jako ewidentnie kojarzących mi się z flamenco mam największe zastrzeżenia...Ale spróbuję. Szkoda tylko, że monetki mam tylko zwykłe, blaszane, z dziurką. Prawdziwe, tribalowe byłyby lepsze. 

19:28, maroccanmint , Taniec
Link Dodaj komentarz »

Wczoraj, szyjąc poduszkę dla mojej Mamy, zastanawiałam sie nad tym, co w idei patchworku podoba mi się najbardziej.

Oto poduszka: żółty pochodzi z Ikea, błękitny był zdobyczna koszulą (zapinany przód koszuli posłużył mi jako zapięcie tyłu poduszki), skrawek brązowego pozostał po pledziku dla córki znajomej, a prześliczny wzorzysty materiał kosztował mnie w pewnym sklepie 80 groszy, kiedy jeszcze był dołem od meskiej piżamy... Wzór nazywa się "broken dishes" i tak mi się wydaje, że ten chłodny błękit ładnie podkreśla miękkość brązów. 

I właśnie to, o czym o pisałam - ta zbieralność różnych szmatek, historia, jaka z nimi wchodzi do całości wydaje mi się najbardziej interesująca w całym procesie szycia. Bardziej nawet niż dobieranie barw. Bo czy to nie wspaniałe, gdy w jednym przedmiocie spotykają tak różne "skrawki życia" - sukieneczka siostry z czasów, gdy była jeszcze słodkim berbeciem; koszula wuja; powłoczka, która już nie posłuży we śnie...

I jeszcze jedno zdjęcie: poduszka z kotem była moim pierwszym spotkaniem z Paper piecing. Wówczas nie bardzo wiedziałam, jak ją wykończyć. Mama dodała jej plecy i oto ona: sympatyczna. Pokazywałam ją już wcześniej, ale pochwalę się jeszcze raz.

 

 

Dostałam wyróżnienie! Anna - maranta uznała mnie za osobę kreatywną :-)  Jak to miło zajrzeć do komentarzy i spotkać się z wyróżnieniem... Bardzo dziękuję i niniejszym obiecuję starać się bardziej.

Dowiedziałam się też, że powinnam umieścić taki oto znaczek

Powinnam też takim miłym gestem odpowiedzieć, ale wszelkie blogi, jakie oglądam mają już ten uroczy znak. I wszystkie na niego zasługują bardzo, bardzo. Więc może nikt się nie pogniewa, jeśli chwilowo pozostawię spprawę tak, jak się obecnie miewa?

A co poza tym? Igiełka się utuczyła, ale dodaje jej to tylko wdzięku. Remont w toku. Robótki w miejscu. Straszny niedobór seksu. W ogóle niedobór bezpośredniej bliskości z moim Mężem, tylko we dwoje, bez obecności osób trzecich. Swobodnej rozmowy, śmiechu, milczenia...

14:18, maroccanmint , Takie tam...
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 stycznia 2009

Do końca korpusu Arianrhod pozostało mi zrobienie 23 rzędów. Dozłam tez do wniosku, ze z warkoczy rezygnować nie będę - muszę popróbować szersze, luźniej spływające, bo pliski z ośmiu oczek nie dały rady.

 

niedziela, 04 stycznia 2009

Zgłosiłam się do kolejnego paluszkoweo kwadracika. Niewtajemniczonym podpowiem, ze wszelkie informacje na ten temat znajda na Kołderkowym Forum - o, tu: www.kolderki.org Może ktoś w trakcie lektury się "wciągnie" i tez zacznie haftowac i szyć?

Paluszkowiec tym razem będzie rybką - przyznaję, ze zamierzam zwędzić bezczelnie pomysł Evy z Kołderkowa, która uszyła kapitalna rybkę. Pozwoliłam sobie na ściągnięcie zdjęcia z forum, zeby to lepiej zilustrować - rybka ma odstające płetwy i łuski, które mozna oddzielić palcami, a nawet policzyć. Spróbuję uszyć podobną.

Załączony obrazek

 Uszyłam juz kiedyś dwa ślimaczki i lalkę Klarę, więc jestem dobrej myśli.

Naszło mnie na gorzkie żale - to chyba ze zmęczenia. Przez ostatnie trzy dni przez kino przewaliło się prawie piętnaście tysiecy ludzi, dziś pewnie będzie podobnie. Żle sypiam, mam zapchane zatoki i pobolewa mnie nerka. Oto wyznanie trzydziestolatki. Na szczęście na pracy świat się nie kończy.

Remont mieszkania tymczasem zastopowany - ze wzglądu na stan zdrowiea Mamy tata przyjedzie go kończyc za tydzień. Tymczasem przyjechały drzwi, mamy czas na wybór glazury i terakoty, mamy czas na myślenie o kolorach. Podłoga drewniana tez czeka juz na ułożenie, a jutro odbieramy meble z IKEA - te kuchenne. O nich akurat rozpisywac się nie będę.

Na polu robótkowym tez małe sukcesy, ale o tym w stosownych działach.

10:08, maroccanmint , Takie tam...
Link Komentarze (1) »