Blog > Komentarze do wpisu

Nie robię nic...

Naprawdę. Przyjechaliśmy na kilka dni do moich Rodziców; Mariusz pomaga Tacie w remoncie, a ja poza fukcją logistyczną (podaj - przynieś ;-) ) nie robię nic. Monogramy na saszetkach z lawendą leżą sobie w torbie, Jane w kartonie, a Yantarya w swoim pudle. Nie szyję, nie orzę i nie przędę, jestem jako ta lilija polna, co i tak się o nią Stwórca troszczy...

Ale nie jest to dla mnie stan naturalny. Cóż jednak, skoro nie umiem pracować "nie u siebie"? Yan w pudle leży goła; sukienka dla niej raczej nieprędko powstanie, bo i projekt nie jest prosty, w ja nie lubię rozkładać pracy na raty - szyję cały dzień, ale jedną od początku do końca. Moja Mama podpowiedziała mi kilka ważnych informacji dotyczących kroju i sposobu modelowania odpowiedniego do figury dollzonki.

A monogramy? Idzie do mnie lawenda pachnąca latem; len jest delikatny i lekko przejrzysty, mereżki wąskie. Jedna ma litery białe, o wąskim wytwornym kroju. Druga lawendowa, gotycka ale z zawijasami, mniejsza i pojedyncza. Będą podarowane w prezencie mojej Mamie, do jej nowej sypialni.

Filcowanek też nie wzięłam do rąk od dnia spotkania z Kasia. Nie opowiadałam Wam jeszcze - Kasia była tak dobra, ze poświęciła mi cały dzień, przyszła do mnie ze swoją wiedzą i zręcznymi dłońmi, pomogła, wytłumaczyła, pokazała. Ufilcowała prześliczny kapelusz w stylu lat dwudziestych dla mojej slicznej Yan; ufilcowała zgrabny toczek. Pokażę Wam go , bo warto ;-) Kapelusz będzie, jak wrócę do domu.

A to mój egzemplarz - mniej równy, ale lubię go.

Yan w sukience z rękawami i gorsem stylizowanym na Biedermaier - obfite bufy, falbanki, szarfa.

Jestem zdania, że tej lalce bardzo ten styl pasuje. Panienka z dobrego domu, która ma metra od muzyki, od rysunku, od tańca. Balet, skrzypce, rulon z nutami; kapelusze i koronki...

***

Dziękuję, ze do mnie zagladacie, mimo że mnie nie ma... W nagrodę w następnym odcinku pokażę Wam pierniczki, jeśli uda mi się je upiec. Nie będą takie jak u Kasi; ciasto nie poleżakuje. Podobnie jak w ubiegłym roku zrobię tylko takie pachnące i śliczne na choinkę. Do podziwiania (w zeszłym roku najbardziej podjadał je kot)

A, własnie - kot - tu w Białogardzie koteczka nasza wychodzi do ogrodu, marznie w łapy, wącha każde ździebiełko suchej trawy; oswaja się też z koteczkiem mojej Siostry. To znaczy - on biega za nią krok w krok, ona buczy, syczy, macha łapą i czasem tylko łaskawie pozwala mu pobiegać za sobą po domu. No i obserwuje młego z wyższością, kiedy on nieporadnie usiłuje nasladowac różne jej maniery ;-) 

sobota, 12 grudnia 2009, maroccanmint

Polecane wpisy

  • Jestem tam

    Groźba spełniona. Trochę mi żal, bo nie mogę przenieść wszystkiego ze sobą, ale od dziś jestem tu: www.maroccanmint.blogspot.com Do zobaczenia!

  • Rozjuszyłam się

    Rano blox zeżarł mi wielki wpis - o tym co robiłam w weekend, co mnie spotkało w lesie, co wydziergałam, wyfilcowałam i uszyłam. O mojej nowej czerwonej szmince

  • Łóżko

Komentarze
2009/12/13 15:36:46
Świetna kreacja :)
-
malgorzata-p17
2009/12/14 20:04:37
witaj! bardzo dzięuję za przesyłkę na wymiankę jesienną-poszewka i pokrowiec na telefon są cudne! jutro zamieszczę wpis na blogu:) pozdrawiam i dziękuję
-
2009/12/18 09:53:29
pięknie ozdobiłaś te toczki! no i młoda dama prezentuje się w nich przednio :). czekam na zdjęcia pasa filcowego, o którym wspominałaś ;)

aha, zaczynam Cię rozumieć w kwestii lalkowej - wczoraj przyszła do mnie zamówiona na allegro głowa manekina do robienia zdjęć kapeluszy - nazwałam ją agatka i cały wieczór mierzyłam jej różne nakrycia głowy, chusty, myślę też nad zmianą makijażu i doklejeniu rzęs (bo ma tylko malowane)... normalnie czułam się jak mała dziewczynka, która dostała nową lalkę :)
-
2009/12/18 09:54:35
hurra!!! wreszcie udało mi się dodać komentarz do bloxa! (zawsze mnie wywalało, gdy klikałam "wyślij"...)