Blog > Komentarze do wpisu

Nie mam aparatu...

I jak mam pokazać Wam różne skarby, którymi się cieszę? Aparat ma się świetnie, ale jego karta pamięci wraz z przejściówką służącą mi do ich przenoszenia do pamięci laptopa zostały sobie w Białogardzie po ostatniej wizycie i mają się świetnie.

A tymczasem - tyle mam śliczności! Z jesiennej wymianki dotarły do mnie liściaste rzeczy: deseczka z liśćmi klonu, pudełeczko na skarby i śliczne kolczyki z koralem ;-) Cóż, pragnęłabym pochwalić się całemu światu, a tymczasem mogę tylko złozyc podziękowania i zapewnić, ze wszystkie te śliczności znalazły sobie u mnie dobry dom. Przy tym nie leżą bezczynnie, o nie - kolczyki prawie codziennie nosiłam do pracy ;-) Mam nadzieję, że wkrótce wszystko obfotografuję i pokażę.

Mikołaj też mnie rozpieszczał. Podarował mi książkę o haftowaniu monogramów, na którą się czaiłam już dłuższy czas, a która sprawia mi wiele radości w samym czytaniu, a co dopiero jak zaczne znaczyć haftem obrusy, serwetki, poszewki na poduszki i co tylko w ręce wpadnie! Uwielbiam monogramy, świadczą według mnie o wytwornej elegancji i miłości do pięknych przedmiotów. Moje zaczęte saszetki są na ukończeniu - jedna już w całości uszyta, druga z na wpół ukończonym haftem. Lawenda do nich też dotarła i pachnie cudnie... Wiem już nawet, gdzie popełniłam błędy w hafcie i gdzie poradziłam sobie dzięki posiadanej wcześniej wiedzy.

Po drugie - moja miłość do wiktoriańskich wnętrz, mody i stylu życia została nagrodzona parą cudnych kolczyków - na tle czarnego szkła albo onyksu mają kamee z masy perłowej i oprawione są w ciemne srebro i markasyty. Prześliczne, ciężkie, czasem migocące - dla nich mam ochotę zapuścić włosy i upinać je w węzeł na karku, ponad wysokim kołnierzem ;-)

***

Lalkowo też nic wam nie pokażę. To znaczy nic mojego, bo poniżej widzicie dwie wykonane przez Marti czapeczki - uszatki, które bardzo mnie zainspirowały... Sądzę, ze moja Yan jest idealna do tego typu słodkich dodatków odzieżowych. Więc pracowicie naszywam koraliki, które sa połyskliwe jak maleńkie kropelki krwi, usztywniam i wygładzam filcowe uszka, obmyślam dalsze dekoracje i następne modele...

O, popatrzcie - te dwie własnie uszyła i udekorowała Marti. Link do jej bloga znajdziecie u mnie pod hasłem "lalkowe fascynacje". Nie ma tam robótek drucianych ani innych, ale są śliczne zdjęcia bardzo pięknie wystylizowanych lalek. Całej kolekcji...

Moja niezupełnie będzie podobna, ale tez nie zależało mi na całkowitym odwzorowaniu. Moja będzie po prostu... moja.

A przy okazji lalek - Yan dostała nową perukę. I też jej nie zobaczycie tymczasem. A zaprawdę powiadam Wam - bardzo w niej słodko wygląda :-) Idą do niej zresztą nowe oczka z Captured in glass, a wkrótce zamówię jeszcze jedną perukę. Mam upatrzoną w Leeke, nawet dwie ;-)

 

 

 

 

wtorek, 29 grudnia 2009, maroccanmint

Polecane wpisy

  • Jestem tam

    Groźba spełniona. Trochę mi żal, bo nie mogę przenieść wszystkiego ze sobą, ale od dziś jestem tu: www.maroccanmint.blogspot.com Do zobaczenia!

  • Rozjuszyłam się

    Rano blox zeżarł mi wielki wpis - o tym co robiłam w weekend, co mnie spotkało w lesie, co wydziergałam, wyfilcowałam i uszyłam. O mojej nowej czerwonej szmince

  • Łóżko

Komentarze
brahdelt
2009/12/29 23:10:04
Kobieto, zdobądź ten aparat!... *^v^*
A tak przy okazji, dotarła moja przesyłka? Bo już chyba powinna być na miejscu, jak mi ją poczta zgubiła, to ubiję!...
-
yadis
2009/12/30 09:27:35
Chętnie bym cie poratowała przyjeżdżając z odsieczą i aparatem, niestety przede mną sesja, więc nic zaplanować nie mogę na dłużej niż tydzień do przodu, więc zanim ja się zdeklaruje, to ty już 100 razy odzyskasz tę kartę pamięci...
-
2009/12/31 11:58:41
Brahdelt, moce fotograficzne wrócą do mnie już wkrótce ;-)
Yadis, nie martw się, kiedyś wreszcie się spotkamy. A intencja wielce chwalebna, dziś już mało kto myśli o tym, by ruszać z odsieczą ;-)